<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Mazury od środka &#124; zwiedzanie Mazur z autorem przewodnika &#34;Mazury od środka&#34; &#187; Felietony</title>
	<atom:link href="https://www.mazuryodsrodka.pl/category/felietony/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.mazuryodsrodka.pl</link>
	<description>zwiedzanie Mazur z autorem przewodnika &#34;Mazury od środka&#34;</description>
	<lastBuildDate>Wed, 06 May 2020 21:44:34 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.5.1</generator>
		<item>
		<title>2014-01-02  MAZURSKA  DONKISZOTERIA</title>
		<link>https://www.mazuryodsrodka.pl/2014-01-02-mazurska-donkiszoteria-2/</link>
		<comments>https://www.mazuryodsrodka.pl/2014-01-02-mazurska-donkiszoteria-2/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Jan 2014 15:41:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>W.M. Darski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[Mazurska donkiszoteria]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mazuryodsrodka.pl/?p=407</guid>
		<description><![CDATA[Koniec roku, to podobno czas podsumowań i refleksji, więc trzeba się trochę obejrzeć wstecz na ten 2013 po Chrystusie. Jakże wciąż młodziutka ta nasza chrześcijańska cywilizacja, względem takiego na przykład hinduistycznego kręgu kulturowego, więc i nie dziwo, że wciąż głupiutka. Głupiutkie też z grubsza wydają się dwa tematy, kt&#243;re zdominowały miniony rok na Mazurach &#8211; [...]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>
	<span style="font-size: 24px;">Koniec roku, to podobno czas podsumowań i refleksji, więc trzeba się trochę obejrzeć wstecz na ten 2013 po Chrystusie. Jakże wciąż młodziutka ta nasza chrześcijańska cywilizacja, względem takiego na przykład hinduistycznego kręgu kulturowego, więc i nie dziwo, że wciąż głupiutka. Głupiutkie też z grubsza wydają się dwa tematy, kt&oacute;re zdominowały miniony rok na Mazurach &ndash; walka z wiatrakami, czyli b&oacute;j o zachowanie naturalnego krajobrazu Mazur, oraz wielki lament zmotoryzowanych Mazur&oacute;w i turyst&oacute;w z powodu radarowych polowań na kierowc&oacute;w, odstrzeliwanych masowo przez straże gminne. A więc po kolei&hellip;</span>
</p>
<p>
	<br />
	<span style="font-size: 24px;">W ramach unijnych dyrektyw, dotyczących energii odnawialnej, na Mazurach pojawiły się stada wiatrak&oacute;w, czyli energetyczne farmy wiatrowe. Najpierw za ich pomocą spaprano skutecznie dziewiczy krajobraz Szeskich Wzg&oacute;rz koło Gołdapi, potem trzy kolosy uatrakcyjniły wątpliwie pejzaż wydmiński. Apetyt na rozw&oacute;j tego typu instalacji oraz na płynącą z tego tytułu do kies gminnych kasę przejawiły też samorządy gminy Giżycko oraz gminy Miłki, gdzie rozpoczęto rozmowy z wiatrakowymi inwestorami. Ale plany te spowodowały zdecydowany sprzeciw społeczny. Raz, dwa, trzy&hellip; skrzyknęli się ludziska, pozakładali r&oacute;żne grupy inicjatywne i stowarzyszenia, aby dać odp&oacute;r dekorowaniu Mazur tymi odpustowymi kręciołami. Myliłby się jednak ten, kto by przypuszczał, iż wśr&oacute;d argument&oacute;w przeciwko instalowaniu farm wiatrakowych na Mazurach dominowała troska o naturalny krajobraz tej pięknej krainy. Owszem, argumentowano, iż to bardzo by było nieładnie, gdyby było widać wiatraki z Niegocina (przy ponad trzydziestometrowych konstrukcjach w rejonie wzg&oacute;rz kruklińskich i Miłek byłoby to możliwe), ale przeważała argumentacja &bdquo;zdrowotna&rdquo;, kładąca nacisk na zbytnią bliskość planowanych wiatrak&oacute;w wobec ludzkich domostw. Dyskusje były gorące. Mazurscy Don Kiszoci angażowali specjalist&oacute;w, kt&oacute;rzy przekonywali naukowo o wybitnej szkodliwości wiatrak&oacute;w, a &bdquo;farmiarze&rdquo; zatrudniali swoich, kt&oacute;rzy starali się udowodnić coś wręcz przeciwnego. Walka przybrała wymiar personalny &ndash; grupy &bdquo;ekologicznych&rdquo; działaczy, najczęściej spod znaku opozycji wobec funkcjonujących władz gminnych, atakowały zaciekle włodarzy gmin pod sztandarem rycerza smętnego oblicza z La Manczy. Sprawa w końcu zmarła śmiercią naturalną, kiedy sam Jaśnie Wielmożny Marszałek Wojew&oacute;dztwa Warmińsko-Mazurskiego zwr&oacute;cił się z apelem do w&oacute;jt&oacute;w i burmistrz&oacute;w, aby zrezygnowali ze swoich wiatrakowych ambicji. Choć pewnie to jeszcze nie koniec korowod&oacute;w z energią odnawialną na Mazurach&hellip;</span>
</p>
<p>
	<br />
	<span style="font-size: 24px;">Druga kwestia, kt&oacute;ra mocno wzburzyła umysły i portale społecznościowe, to &bdquo;samorządowe raubritterstwo&rdquo;, polegające na ustawianiu przez straże gminne radar&oacute;w przy drogach i bezpardonowym kasowaniu mandat&oacute;w od Bogu ducha winnych, zmotoryzowanych Mazur&oacute;w i turyst&oacute;w. Jak tak może być, że człowiek jedzie sobie spokojnie setką przez wieś (&bdquo;rekordzista&rdquo; miał na liczniku ponad 140 km/h w obszarze zabudowanym mazurskiej wsi Miłki), a tu mu p&oacute;źniej zdjęcie z rachunkiem przysyłają? Wszak to czysty rabunek i samorządy mazurskie robią to specjalnie, a nie w trosce o bezpieczeństwo na drogach, aby wydoić do cna biednych kierowc&oacute;w. Z jednej strony, to fakt, że gminy solidnie łatają swoje cieniutkie budżety mandatowym haraczem &ndash; radar w gminie Miłki wykonał podobno sw&oacute;j roczny &bdquo;plan budżetowy&rdquo; w trzy miesiące, ale z drugiej strony&hellip; Kompletnie nie rozumiem oburzenia kierowcy, kt&oacute;ry gazuje ile fabryka dała przez wieś, mija znak nakazujący mu ograniczenie prędkości w terenie zabudowanym, a takoż nie reaguje na znak informujący o kontroli radarowej, a potem jest niemile zdziwiony, że chapnął go radar ustawiony w zdradliwym cieniu jabłonki. Piractwo drogowe należy tępić wszelkimi sposobami i&hellip; nie ma tu żadnych usprawiedliwień, a wszelki oburzony jazgot jest tutaj tematem zastępczym, rozmywającym kwestię naszego notorycznego piractwa drogowego.</span>
</p>
<p>
	<span style="font-size: 24px;">Reasumując &ndash; dobrze się stało, że z energetycznymi wiatrakami na Mazurach dano sobie na wstrzymanie, choć &ndash; jeśli już o mazurskim krajobrazie mowa &ndash; chciałoby się jeszcze taką społeczną akcję protestacyjną rozszerzyć na r&oacute;żne paskudne budowle, kt&oacute;re wyrastają ostatnio jak grzyby po deszczu nad brzegami jezior, wprowadzając rażące dysonanse w mazurski pejzaż (vide nowy hotel na wyspie Jeziora Mikołajskiego). Ale z tym już gorzej, bowiem taki b&oacute;j nie nosiłby już &bdquo;szlachetnych&rdquo; znamion walki z władzą, a raczej&hellip; wojny domowej. Niech strażnicy gminni nadal &bdquo;suszą&rdquo; mazurskie drogi swoimi radarami, co by nie przytrafiały się tu takie tragedie, jak ostatnio w Kamieniu Pomorskim, a aleje przydrożne pełniły rolę wpisanych w naturalny pejzaż, cienistych korytarzy, a nie &bdquo;drzew-morderc&oacute;w&rdquo;. Zaś dla najbardziej zaangażowanych na tych dw&oacute;ch frontach walki mazurskich Don Kiszot&oacute;w mam pewną delikatną sugestię. Jak już zamienicie swe &bdquo;bojowe organizacje&rdquo; w komitety wyborcze i po owych nośnych społecznie tematach wdrapiecie się na samorządowe stołki, skupcie się na kreatywnym myśleniu nad kwestią na Mazurach zasadniczą &ndash; w jaki spos&oacute;b realnie podbudować cienko piszczące budżety mazurskich gmin? Co byście za jakiś czas nie musieli sami zmieniać &bdquo;ideowego frontu&rdquo; i przekonywać gminnych społeczności do żywota na konto podatku od farm wiatrowych i haraczu z drogowych mandat&oacute;w. Howgh!</span>
</p>
<p>
	&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.mazuryodsrodka.pl/2014-01-02-mazurska-donkiszoteria-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
